gamerror.eu

Facebook
Nawigacja
bullet.gif Strona główna
bullet.gif Artykuły
bullet.gif Forum
bullet.gif Kontakt
bullet.gif Galeria zdjęć
bullet.gif Szukaj
Ostatnie artykuły
bullet.gif Usuwanie RAW razem z...
bullet.gif Najlepsze gry multip...
bullet.gif Wieczne korzystanie ...
bullet.gif Usuwanie/Edycja loga...
bullet.gif Usuwanie komunikatu ...

Informacje
blank.gif
GamerroR - Problem z grą? Game Error? Brakuje pliku? Gra się wyłącza? Wyrzuca do Windowsa? Pisz!
Znajdziesz tu również darmowe poradniki do gier!

Problem with game? Game Error? Missing file? Game turning off? Kicking to Windowsa? Write!
You will find here also games free solutions!




Poszukujemy osoby, która mogła by dodawać newsy, artykuły i poradniki na naszej stronie.
Jeżeli czujesz się na siłach i chcesz podjąć się wyzwania pisz na nasze GG!
blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
blank.gif
blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
The Elder Scrolls Online
blank.gif


The Elder Scrolls Online – świetna marka, wspaniałe uniwersum, lecz… zwykła gra MMO? Tak przynajmniej wskazuje nasz pierwszy kontakt z finalną wersją gry studia Zenimax Online.




style="display:block"
data-ad-client="ca-pub-8806879883252762"
data-ad-slot="5532368928"
data-ad-format="auto">









The Elder Scrolls Online to gra, której wydanie jest pomysłem racjonalnym – uniwersum The Elder Scrolls jest na tyle bogate, że świetnie nadaje się jako tło dla produkcji sieciowej. Mogłoby wydawać się, że po sukcesie jaki odniósł Skyrim, gra studia ZeniMax Online szybko zdobędzie sporą rzeszę fanów i stanie się jednym z czołowych MMORPG-ów abonamentowych, obok World of Warcraft i… EVE Online? No właśnie, tu zaczynają się problemy, bo jak wszyscy wiemy wydanie i utrzymanie takiego projektu łatwe nie jest – najlepszy przykład to Star Wars: The Old Republic. Produkcja studia BioWare pokazała, że ludzie nie będą płacić subskrypcji za sztampowo zrealizowaną mechanikę, bo mają to za darmo w licznych tytułach free-to-play. Od razu dodajmy, że The Elder Scrolls Online w tej kwestii również rewolucji nie przynosi.

Na konia i w drogę

W pełnej wersji The Elder Scrolls Online postanowiłem sprawdzić kilka postaci, a później przejść do mojego głównego bohatera – Khajiita reprezentującego klasę Nightblade. Bohatera w moim przypadku tradycyjnego, bo zawsze gram „kotami” w The Elder Scrolls, a przy okazji wymarzonego. Chyba nigdy wcześniej nie poświęcono tyle czasu i miejsca temu ludowi. Dziewięć ras wchodzi w skład trzech różnych frakcji, z których każda startuje w innym miejscu. Dzieli je walka o władzę, łączy zagrożenie ze strony daedrycznego księcia – Molag Bal planuje wciągnąć Tamriel do swojego mrocznego wymiaru. Gra przeplata więc płynnie rozmaite wątki polityczno-heroiczne, nie stroniąc od nagłych zmian nastroju – znajdziecie tu zarówno historyjki zabawne, jak i śmiertelnie poważne. Pisaliśmy już wcześniej o tym, że narracyjnie The Elder Scrolls Online stara się naśladować solowe odsłony cyklu. Ma podłożone głosy aktorów, drzewka dialogowe, a nawet wybory, od których zależy życie niektórych postaci. Często aspekty fabularne gry lub złożoności misji są zubożone w stosunku do takiego Obliviona lub Skyrima, ale i tak prawie każde zadanie jest odrębną opowiastką.





Nie chciałbym powtarzać się w stosunku do moich wrażeń z wersji beta, więc skoncentruję się tylko na rzeczach, których wcześniej nie miałem okazji zobaczyć lub z jakiegoś powodu je przeoczyłem. Podoba mi się opcja pominięcia samouczka przy tworzeniu nowego bohatera – jeśli zaliczyliśmy go przynajmniej raz, możemy od razu trafić na mapę świata. Żeby zrekompensować brak odbycia szkolenia, gra od razu daje postaci 3 poziom doświadczenia i jeden odłamek „skysharda”, za gromadzenie których otrzymujemy punkty umiejętności. Jako, że mam dostęp do specjalnej wersji gry, mogłem też zakupić konia za symboliczną kwotę. Wierzchowiec poraził mnie swoją powolnością – spodziewałem się, że z jego pomocą będę mógł szybciej dotrzeć do celu. W podstawowej wersji koń ma kiepskie statystyki i jest tylko nieznacznie szybszy od przebieżki. Raz na dobę możemy karmić go w stajni jednym z trzech typów karmy – każdy wpływa na inną statystykę. Ciekawy dodatek, który przy okazji jest jakąś tam sztuczką psychologiczną. Teraz będę logował się chociażby po to, żeby nakarmić rumaka.





Ludzie to tylko problemy

W końcu świat The Elder Scrolls Online się zaludnił – taka myśl naszła mnie już po kilku godzinach gry. W wersji beta ludzi było jak na lekarstwo, więc wiele zadań trzeba było wykonywać w pojedynkę. Prawdopodobnie to sprawiło, że tak wolno wbijało się poziomy. Być może twórcy przyspieszyli też nieco ten proces, a może po prostu ja lepiej gram – ogólnie rzecz biorąc mój heros rozwijał się szybciej. W dalszym ciągu obowiązują zasady opisane wcześniej. W TESO trzeba szukać zadań, zwiedzać okolicę, nie upierać się, żeby wykonać daną misję. Czasem są one po prostu dość wymagające, więc lepiej udać się gdzieś indziej w poszukiwaniu doświadczenia, treningu, czy lepszego sprzętu. Pierwszy taki skok trudności następuje w okolicach 8 poziomu i to moment, w którym niektórzy mogą się do gry zrazić. W mało którym MMORPG-u jest przecież tak, że gracz staje przed ścianą – powinien móc wykonać zadanie, ale nie potrafi, bo jest za słaby. Jeśli chcecie podyskutować o tym, czy traktować to jako zaletę (wyzwanie!), czy wadę (zły balans postaci?) – zapraszam do komentowania. Ja nie wyrobiłem sobie jeszcze ostatecznego zdania w tej kwestii.


Zaludniony świat MMO to niewątpliwie zaleta – tylko wtedy to wszystko ma sens. Niestety pojawienie się większej liczby innych bohaterów unaoczniło jeszcze bardziej wady tej produkcji. O ile można nazwać to wadami, bo chodzi o raczej typowe przypadłości reprezentantów tego gatunku. Uczestniczyłem w sytuacjach, w których grupa ludzi czekała na pojawienie się potrzebnego im potwora, widziałem przeciwników respawnujących się z jakąś nadnaturalną częstotliwością, doświadczałem opóźnień w walce i poza nią. Najgorsze było chyba to ostatnie, bo system młócenia przeciwników w The Elder Scrolls Online jest średni już w swojej wzorcowej postaci. W towarzystwie „skurczów” – tak przed laty określało się lagi na roleplayowych serwerach Ultimy Online – machanie mieczem w TESO nie ma żadnego sensu. Trudno wyjść z pola rażenia specjalnej techniki oponenta lub zablokować jego potężne uderzenie, gdy jedyne co widzimy, to jego zapętloną animację dyszenia. Oby serwery z czasem zostały ustabilizowane – inaczej może w ogóle zostanę pacyfistą i w grze studia ZeniMax Online będę tylko zbierał kwiatki lub łowił ryby.





Walcząc z systemem walki

Systemowi walki należy się krytyka nie dlatego, że jest taki jak w innych grach MMO, lecz dlatego, że mnie osobiście bawi tylko sporadycznie. Przez większość czasu nudzi, a czasami nawet irytuje. Powiecie, że to wina przyzwyczajeń z Dark Souls II, gdzie wszystko jest naoliwione i działa jak w zegarku. Nie, bo nigdy w życiu nie oczekiwałbym podobnej jakości od tytułu online rozgrywanego na taką skalę. Oczekuję za to, że będę w stanie w jakimś tam stopniu kontrolować to, co się dzieje. W The Elder Scrolls Online jest z tym różnie – przez lagi, ogólną niedokładność i toporność, dziwnie skonstruowane sytuacje bojowe, sterowanie reagujące z opóźnieniem. Na plus zaliczyłbym natomiast to, że wyeliminowano parę irytujących błędów z bety, chociażby znikające dźwięki uderzeń lub wystrzału z łuku, Animacje postaci są też odrobinę bardziej złożone – np. przy bieganiu i hamowaniu po sprincie. Ogólnie rzecz biorąc wygląda to lepiej, ale wciąż bez polotu. Zakładam, że gdzieś tam w sieciowym Tamriel traficie na emocjonujące starcia – zanim jednak do nich dojdzie, będziecie musieli wyciąć sobie drogę przez setki nudnych potyczek.





Zagrałem podobną postacią co w becie z pewnego prostego powodu – wcześniej trafiłem na parę popsutych zadań oraz podsystemów i chciałem sprawdzić, czy w finalnej wersji funkcjonują one jak należy. W praktycznie wszystkich przypadkach autorzy poprawili niedociągnięcia i pokonując taką samą drogę, co wcześniej nie trafiłem na żadne zepsuty quest (podczas gdy w becie były ich bodajże dwa). Wciąż zdarzają się jakieś śmieszne glitche, ale ogólnie sytuacja jest znacznie lepsza. Jestem bardzo ciekawy jak będzie dalej, bo wszyscy pamiętamy przecież niesławny przykład Age of Conan, gdy, która w dniu premiery miała przepiękny początek i niemalże pusty środek. Opinie osób, które grały znacznie dłużej ode mnie w różnych testach są raczej pozytywne, ale chętnie zweryfikuję je sam.




Powtórzę, że po tym wstępnym spotkaniu z pełna wersją gry czuję się jakbym co najwyżej zadrapał jej powierzchnię. Z jednej strony mam ochotę „drapać” dalej, żeby zobaczyć co kryje się pod wyidealizowanym obrazem TESO, jaki oglądamy w bogatej kampanii marketingowej. Z drugiej strony, to pierwsze zadrapanie już teraz wygląda trochę jak rysa, czy skaza. Chcę grać dalej, ale nie wiem, czy będę w stanie powiedzieć to samo przy naszym następnym spotkaniu – już w pełnoprawnej recenzji.




Recenzja pochodzi z gry-online.pl
Autor: Szymon Liebert
blank.gif
blank.gif blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
Komentarze
blank.gif Brak komentarzy. Może czas dodać swój? blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
Dodaj komentarz
blank.gif Zaloguj się, aby móc dodać komentarz. blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
Oceny
blank.gif
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
blank.gif
capmain-b-left.pngcapmain-b-right.png
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
586,356 unikalne wizyty